czwartek, Czerwiec 25th, 2009
Większa część społeczeństwa na hasło: Nowa Huta wywołuje w swej wyobraźni obrazy wielkich fabryk i kominów hutniczych. I trzeba stwierdzić..ich skojarzenia zdecydowanie odbiegają od prawdy. Cóż..pewnego dni przekonałam się jak dalece moje własne wyobrażenia odbiegają od rzeczywistości..teraz Wasza kolei.
Nowa Huta to historia. Temu nikt nie zaprzeczy. To tu ruchy robotnicze burzyły stary porządek, żądając Polski wolnej. Walka ta przepłacona niejednokrotnie życiem i obrażeniami przyniosła zamierzony skutek. W Nowej Hucie do tej pory spotkać można wiele śladów tamtych dni.
Jednak to co najbardziej zaskakujące to zadanie kłamu stereotypowemu wyobrażeniu tego miejsca jako technicznej oazy, która wykorzenił wszelką przyrodę. Prawda jest taka, że Nowa Huta to miasto ogród. Z właśnie takim zamysłem została zaprojektowana i zrealizowana.

To co również niezwykle interesujące w architekturze Nowej Huty to nie tylko zaplanowanie jej obszaru jak ogrodu ale i wyodrębnienie w niej samodzielnych osiedli, które mają możliwość egzystencji jako osobne jednostki. W każdej takie mini dzielnicy ulokowana została szkoła i często szpital. Tam zaś gdzie szpitala brak daje się zauważyć specyficzną budowę bloków. Długie korytarze zostały bowiem w nich tak zaprojektowane, by umożliwić w krótkiej chwili przeistoczenie tych miejsc w ośrodki zdrowia.
Myślę, że dla wielu osób sporym zaskoczeniem będzie również fakt ulokowania wielu zabytkowych, drewnianych kościółków w tej właśnie okolicy. Co ciekawe istnieje tu cały szlak wspomnianych zabytków. Niewątpliwie ich urodę doceniły również władze Uniwersytetu Jagiellońskiego umiejscawiając tu jedną z letnich rezydencji dla swoich pracowników, w której to przemieszkiwał Hugo Kołłątaj. Nieruchomość ta utracona w czasie rozbiorów Polski, po wielu latach trafiła w końcu w ręce Matejki (nota bene za pieniądze z obrazu Batory pod Pskowem sprzedanego Benedyktowi Tyszkiewiczowi).

Jak widać Nowa Huta to miejsce, w którym czeka na nas wiele nieoczekiwanych niespodzianek, zwłaszcza jeśli do tej pory znaliśmy ją tylko z lekcji historii. Odkryj tą przestrzeń.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
czwartek, Czerwiec 18th, 2009
Doskonale znany na Zachodzie teraz zdobywa serca Polaków. Pociągający, efektowny, niebezpieczny. Nie, nie jest to hiszpański kochanek, któremu nie mogą się oprzeć ani mężczyźni ani kobiety. O kim lubo czym zatem mowa? O jednym ze sportów ekstremalnych – dirt jumpingu.

Pewnego dnia rowerzyści stwierdzili, że spokojna jazda po plaskim terenie ich nudzi. Okazało się, że ziemie można usypać tak by móc się z niej wybić z prędkością przynajmniej 50km/h na wysokość trzeciego piętra, a wszystko to oczywiście z rowerem pod pachą, czy właściwie pod …
Rzecz jasna zwykły rower nie był w stanie sprostać takim akrobacjom. Potrzebny był taki, który posłuży silną ramą i doskonałymi amortyzatorami. Przedsiębiorcy nie próżnowali i już wkrótce rowerzyści mogli bezpieczniej wykonywać swe powietrzne ewolucje.
Trzeba przyznać bowiem, że ani słowo ewolucje ani akrobacje nie jest tutaj przesadzone. To czego młodzi dokonują na swym sprzęcie przeczy wszelkim prawom fizyki, a już na pewno prawu grawitacji. Candy Bar , Flipwhip, Indian Air oraz wszystkie inne triki przyprawiają postronnego widza o palpitacje serca. Zwłaszcza kiedy widzi jak sportowcy, wykonujący skomplikowane ruchy upadają. Dla nich jednak tak powstałe urazy to chleb powszedni, ryzyko wkalkulowane w pule zysków.
Niestety młodzi nie mają gdzie trenować. W Polsce brak jeszcze specjalnie przystosowanych tras. Dlatego często wykorzystują do swoich celów przestrzeń miejską: schody, parkowe ławki itd. Wzrastająca liczba imprez związanych z dirt jumpingiem być może stanie szansą na zainteresowanie tematem władz i w miastach powstaną miejsca gdzie dirt jumping będzie mógł być trenowany.

Tags: sport
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wtorek, Czerwiec 16th, 2009
Po Yamakasi – współcześni samurajowie Luca Bessona świat dowiedział się o park courze. Na ulicach zauważyć się dało młodych ludzi, którzy zamiast, jak zwyczaj pradziadów nakazuje, obejść budynek pojawiający się na ich drodze zaczęli po nim po prosu przechodzić i dalej kontynuować swą drogę. Co za tym wszystkim stoi i skąd pomysł na taką metodę poruszania się?

Wszystko zaczęto się od ojca Davida Belle’a, który w swej młodości uczestniczył w wojnie w Wietnamie. To tam zrozumiał jak istotną kwestią jest sprawność fizyczna, to ona zadecydowała o tym, że przeżył. Czas wojny by okresem kiedy zaobserwował wietnamskich żołnierzy wykorzystujących w momentach przemieszczania się po polu walki elementy akrobatyki. Przeżycia te wycisnęły silne piętno na jego psychice. To im, jego syn zawdzięcza treningi jakie fundował mu ojca i do jakich później go motywował. David rozwinął techniki ruch park cour, a wkrótce zaadoptował je terenów miejskich. Ideą park couru stało się stopienie z miastem, które dla dzieci globalizacji jest naturalnym środowiskiem oraz trenowanie tężyzny fizycznej i hartu ducha.

Także na polskich ulicach coraz częściej możemy zauważyć młodych ludzi, którzy w zawrotnym tempie przeskakują po kolejnych budynkach i tak mija im droga, słowo kluczowe w pk. To do niej wzięła się sama nazwa sportu, gdyż francuskie “parcours” oznacza właśnie: trasę, drogę, przebieg.
Sport ten można pokochać o czym świadczą zarówno coraz większe rzesze wręcz fanatyków ale i fakt, iż główni bohaterowie Yamakasi po dziś trenują tę technikę inspirując wielu i jakby mówiąc wym zachowaniem..jeśli jak my czujesz wolność biegnij z nam.

Tags: sport
Posted in Bez kategorii | No Comments »
piątek, Czerwiec 5th, 2009
Tym razem coś, co dopiero powstaje. W Gliwicach powstaje biurowiec firmy Rödl & Partner. Projektantami budynku jest znane śląskie biuro Medusa Group, znane z takich realizacji jak Bolko Loft, uznawani za jednych z najciekawszych biur architektonicznych młodego pokolenia w Polsce. Powszechnie uważani za specjalistów od adaptacji postindustrialnych przestrzeni. Budowany biurowiec stanie obok kompleksu loftów, których (prze)budowa zbliża się powoli ku szczęśliwemu końcowi.

źródło: Medusa Group
Budynek nie imponuje wymiarami, ale pod względem architektury jest to imo jeden z lepszych projektów obecnie realizowanych w Polsce. Minimalistyczna forma – grafitowy sześcian z przeszkleniami w różnych wymiarach, które wraz ze swoją zielenią wprowadzają dużo świerzości. Część okien została ukryta za żaluzjami. Ten sam zestaw kolorystyczny elewacji ci sami architekci zaproponowali w przypadku rodzących się w bólach (jak większość inwestycji mieszkaniowych w kryzysie) Apartamentach Widok w pobliskich Katowicach.
Obiekt będzie świetnie komponować się z całym założeniem sąsiednich loftów, to m.in dzięki minimalistycznej bryle obiektu i braku efekciarstwa.
Jeszcze jedna wizualizacja na koniec.

źródło: Medusa Group
Tags: Gliwice, Medusa Group, minimalizm
Posted in Bez kategorii | No Comments »
czwartek, Czerwiec 4th, 2009
Agorowa “Bryła” zainicjowała dziś nowy cykl. “BRYLAnty polskiej Moderny”. Pomysł bardzo fajny, tylko (póki co) gorzej z wykonaniem. Na pierwszy ogień idzie bowiem ogromny gmach Sejmu Śląskiego. Czy w przypadku tego budynku można mówić o modernizmie?

Sejm Śląski / fot. wikipedia
Cały artykuł, podpisany przez autora inicjałami TM sugeruje, że wyszedł spod ręki Tomka Malkowskiego, który do ubiegłego roku pracował jako dziennikarz katowickiej mutacji “Gazety Wyborczej”, pisząc i edukując o architekturze. A jako, że przedwojenne województwo śląskie jest największym skupiskiem najlepszej przedwojennej architektury polskiej to duża część z tego dotyczyła właśnie architektury międzywojnia.
Czyli ktoś prawdopodobnie podpiął stary artykuł Malkowskiego pod temat. Dziwne tym bardziej, że pojawia się tam np. takie zdanie: “Monumentalny, klasycyzujący budynek, był jednym z ostatnich historyzujących gmachów w Katowicach. W kolejnych latach międzywojnia miasto zapełniały już wyłącznie awangardowe modernistyczne gmachy i wieżowce”.
W samych Katowicach i Chorzowie znajdzie się bez problemu taką liczbę wyjątkowych budynków, która spokojnie wypełniłaby “bryłową 20-tke”, więc po jakiego wała wsadzać tam ten piękny i monumentalny neoklasycystyczny budynek?
Tags: Katowice, Sejm Śląski, XX-lecie
Posted in Bez kategorii | No Comments »
środa, Czerwiec 3rd, 2009
Stołeczna “GW” opisuje dalszy ciąg walki kandydatów na europosłów z tamtejszym Zarządem Dróg Miejskich. Kandydat PiS w eurowyborach Paweł Poncyljusz, znany ostatnio z tego, że zalał stolicę tego pięknego kraju swoimi “bieda-billboardami” i skasowanymi przez warszawski ZDM “przyczepkami”, protestuje!
Poseł widzi w tych działaniach wykorzystywanie władz miasta do walki politycznej. Wystąpi o zwrót przyczepek, ale nie ma wątpliwości, że otrzyma je dopiero po wyborach. Wskazuje przy tym na tablice kandydatów PO, które swobodnie wiszą na latarniach na całym mieście.
Poseł Poncyljusz przytacza przy tym analizy prawne, wg których przewiezienie przyczepek na parking, gdzie normalnie trafiają nielegalnie zaparkowane samochody jest złamaniem prawa. Podkreśla przy tym, że z jednej strony jest to zabór mienia, a z drugiej kwestia materiałów wyborczych podlegających na czas kampanii wyborczej ochronie.
Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich tłumaczy, że przyczepki zwrócą, ale kara się należy, bo ustawianie reklam w pasie drogi bez zgody to przestępstwo. Standardowa kara to w takim przypadku 5 tysięcy złotych. “Przyczepek” pozbyli się także Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej i Tadeusz Ross z Platformy Obywatelskiej. Wszyscy najpierw otrzymywali ostrzeżenia na piśmie.
Pozostaje niesmak, gdyż kary finansowe zostaną zapłacone z pieniędzy podatników.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wtorek, Czerwiec 2nd, 2009
Dzisiejszy lokalny stołeczny dodatek do “Gazety Wyborczej” przynosi zabawnego niusa. Warszawski ZDM wespół z Policją odholował pod osłoną nocy i weekendu kilkadziesiąt mobilnych billboardów na kółkach wzbudzając tym samym panikę wśród ich właścicieli.
Ci masowo w poniedziałek rano zaczęli zgłaszać się na policję w celu zgłoszenia kradzieży. Musiało to być dosyć zabawne
Billboardy na kółkach to prawdziwa plaga nie tylko warszawskich ulic. W dzień jeżdżą po ulicach, wieczorem i nocą zaparkowane w najruchliwszych i najbardziej prestiżowych miejscach pełnią funkcję zwykłej (i obleśnej) tablicy reklamowej, a do niedawna niejasne przepisy prawa utrudniały ich usunięcie.
A jako, że jesteśmy na finale kampanii wyborczej do Europarlamentu, to ten środek reklamy jest intensywnie wykorzystywany przez upiększonych (“wylaszczonych” – słowo ostatnio wylansowane przez “Wprost”) rodzimych polityków, którym marzy się europoselska pensja i dieta.
Normalnie, poza okresem kampanijnym na mobilach lokują się przeważnie salony masaży i lokale z kobietami tańczącymi na rurach.
GW opisuje przypadek posła Pawła Poncyljusza z PiSu, ktory “ozdobił” w zeszłym tygodniu swoją twarzą i przyczepą rondo de Gaull’a (a przy okazji zdobi miejskie latarnie nielegalnymi “bieda-billboardami”) i Rafała Trzaskowskiego z PO, który swoją facjatę zaparkował pod zakazem zatrzymywania na rogu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia.

Fot. Bartosz Bobkowski / AG
No i w weekend europosłowi in spe Poncyljuszowi skasowano przyczepkę, co popchało go do pójścia na policję i zgłoszenia kradzieży, gdzie został poinformowany o całej akcji, co przekazał innym sztabom wyborczym.
Warszawski ZDM usuwa przyczepki z miejskiego pejzażu traktując je jako zajęcie pasa drogi pod nośnik reklamowy bez zezwolenia. Czyli nielegalna samowolka. Zanim billboardy na kółkach wróca do właścicieli, ci będą zmuszeni zapłacić ZDMowi pewną sumę na którą składają się opłaty za powierzchnię reklamową, czas ekspozycji i koszty przewiezienia.
Brawo.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
poniedziałek, Czerwiec 1st, 2009
To, że w trakcie jakiejkolwiek kampanii wyborczej ulice polskich miast zaczynają być jednym wielkim śmietnikiem dla wszelkiego rodzaju plakatów wyborczych, ulotek zdążyło nas już przyzwyczaić. Nie odpuszczą żadnemu słupowi, żadnej tablicy, kawałku pustej ściany. Oczywiście to nie wina “wieszanych”, że wiszą tam gdzie wiszą, ale jednak mogliby “wieszającym” zwracać uwagę, by nie łamali przy tym obowiązujących przepisów, zachodnioeuropejskiego poczucia estetyk – w końcu idą do Parlamentu Europejskiego w Brukseli, a nie Tiranie czy Bukareszcie i można od nich trochę więcej wymagać.
A teraz zabawny obrazek podpatrzony na FPW przy skyscrapercity.com, gdzie zamieścił go Tomek2008:

fot. Tomek2008 / skyscrapercity.com
Poznań, centrum miasta. Ci ludzie i ich sztaby nie odrobili lekcji z PRu. Cytując Miesa van der Rohe “less is more”. W tym wypadku to hasło jest trafne w 100% i wyborcy z Wielkopolski powinni tych dwóch panów z PiS i panią z PO wysłać do pracy na polach Pyrlandii,a nie w Europę.
Tags: przestrzeń publiczna
Posted in Bez kategorii | No Comments »
poniedziałek, Czerwiec 1st, 2009
Właśnie natrafiłem na informację, którą TVN CNBC Biznes puścił kilka dni temu: pod koniec czerwca wejdą w życie przepisy zakazujące umieszczania wielkich reklam na budynkach mieszkalnych. Brzmi nieprawdopodobnie? Czy to już koniec szpecenia elewacji wielki płachtami reklamowymi zakrywającymi od wielu lat budynki przed światem?
(więcej…)
Tags: przepisy, przestrzeń publiczna, reklamy, syf, tandeta, walka z oszpecaniem miast
Posted in Bez kategorii | No Comments »
poniedziałek, Czerwiec 1st, 2009
Kolejny przykład z Drezna, tym razem coś z tamtejszego odbudowanego Starego Miasta. Współczesna plomba wstawiona między rekonstruowane stare kamienice.

fot. Tomasz Partyka / flickr.com
(więcej…)
Tags: Drezno, Głogów, postmodernizm, rekonstrukcje, tandeta
Posted in Bez kategorii | No Comments »