Tajemnica Koralowego Zamku

Coral Castle (źródło: wayfaring.com)
Nikomu nie trzeba przedstawiać takich cudów architektury jak azteckie piramidy, Taj Mahal czy Chiński Mur. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na świecie jest o wiele więcej tego typu cudów, ale nie są one tak bardzo reklamowane. Jednym z takich magicznych miejsc jest Coral Castle, czyli Koralowy Zamek, znajdujący się w mieście Homestead na Florydzie, wybudowany w 1923 roku. Jest to pomnik miłości, skonstruowany przez pewnego łotewskiego imigranta ku pamięci jego ukochanej, od której po przybyciu do Stanów został rozdzielony na resztę życia.
Czym wyróżnia się ta budowla ze wszystkich innych? Otóż, została ona zbudowana z kilkudziesięciu kamiennych koralowych bloków, każdy ważący tonę lub więcej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że budowniczym był tylko jeden człowiek – Edward Leedskalnin, łotewski emigrant i budowniczy, który osiedlił się na Florydzie. Był to człowiek tajemniczy i nikt nigdy nie widział go jak pracuje nad swoim dziełem – po pierwsze, bo pracował w nocy; po drugie, bo nikomu na to nie pozwalał.
Kraków nową stolicą handlową
W miniony weekend, a konkretnie w sobotę 21 listopada o godzinie 7.30 rano, otwarte zostało największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe w południowej Polsce – Bonarka City Center. Wybudowanie obiektu to największa, jak do tej pory, inwestycja w Krakowie. Na jej całość składać mają się trzy elementy, z których nowoczesna galeria handlowa jest zaledwie pierwszym. W 2010 roku ma przy niej powstać kompleks biurowy, Bonarka 4 Business, a w 2011 osiedle mieszkaniowe, Bonarka Residential. W założeniu ma to utworzyć kompletnie nową dzielnicę miasta. Continue reading
Czy rowery w Warszawie mają przyszłość – projekt parkingu
Pewien student Politechniki Warszawskiej obronił właśnie pracę magisterką, w której przedstawia swoją wizję Warszawy – stawiającą na komunikację rowerową. W pracy, którą zainteresował się sam Ratusz, świeżo upieczony absolwent argumentuje, że w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony ocieplenia klimatu nowoczesne miasto, jakim bezsprzecznie jest Warszawa, powinno zmienić swój sposób myślenia i przestawić się promowania ruchu samochodowego na rowerowy. W projekcie studenta znalazły się plany na wybudowanie bezpiecznych ścieżek rowerowych, których głównym punktem byłby Centralny Parking Rowerowy. Obiekt ten miałby znajdować się pomiędzy Dworcem Centralnym a ul. Emilii Plater, gdzie obecnie mieści się parking dla samochodów. Continue reading
Graffiti nie takie złe
Większość ludzi słysząc słowo „graffiti”, od razu kojarzy je z nielegalną formą twórczej ekspresji, nie zawsze w przyjemnej dla oka formie, gdzieś na osiedlowych blokach albo ścianach wiaduktów kolejowych. Są jednak jednostki, które łamią ów stereotyp i robią to w sposób niezwykły, niezaprzeczalnie wspaniały. Takich ludzi możemy śmiało nazwać artystami, ponieważ są najlepsi w swojej dziedzinie. Mam tu na myśli takie nazwiska jak Edgar Mueller, Julian Beever, czy Kurt Wenner. Wszyscy oni zajmują się specjalnym typem sztuki ulicznej – malowaniem trójwymiarowych graffiti. Co więcej – robią to w biały dzień i przyciągają swoimi dziełami całą masę przechodniów. Cała idea tych malowideł zasadza się na tym, aby powstałym na chodniku dwuwymiarowym obrazem wywołać u widzów złudzenie oglądanie obrazu w pełnym trójwymiarze. Aby efekt był realistyczny, trzeba oglądać graffiti pod pewnym kątem, z określonego punktu widzenia. Należy dodać, że nierzadko zajmują one nawet kilkadziesiąt metrów kwadratowych, tak jak słynny The Riverstreet River Edgara Muellera, który rozciąga się na powierzchni ok. 330 metrów kwadratowych.

Manfred Stader - Johnnie Walker (źródło: weburbanist.com)
Nowa wizja Szczecina

Szczecin przez długie lata był miastem, w którym pod względem architektonicznym nic się nie zmieniało. Zupełnie jakby wpadł w stan hibernacji po okresie socjalizmu. Wciąż można znaleźć tam budynki ze śladami kul z czasów drugiej wojny światowej. Podczas samej wojny duża część starego miasta została zbombardowana i w konsekwencji zniszczona. Stare miast leżało w gruzach, a na miejsce zniszczonych budynków wybudowano proste, socjalistyczne klocki straszące swoją szarością. Zaś te zabytkowe budynki które przetrwały, w większości stoją i „wołają” o remont. Dodać do tego należy również kilku prezydentów miasta, którym ten stan rzeczy nie bardzo przeszkadzał. Nic dziwnego więc, że mieszkańcy stawali się coraz bardziej niecierpliwi, zwłaszcza widząc jak dobrze radzą sobie inne polskie miasta, takie jak Wrocław, Gdańsk czy Kraków. Co zdolniejsi ludzie zaczęli opuszczać miasto.
Niedawno coś się jednak ruszyło. Z inicjatywy obecnego prezydenta, Piotra Krzystka, powstał projekt Stettin 2050, nawiązujący do międzynarodowej nazwy tego miasta, które w roku 2050 ma się stać „pływającym ogrodem”. Jest to bardzo ciekawy koncept, opracowany z pomocą warszawskiej agencji BNA. Agencja współpracowała z administracją nad stworzeniem nowoczesnej marki miasta, a efekty tych działań można było zobaczyć na specjalnej prezentacji w 2008 roku. Podczas występu prezydenta zostały wyświetlone inspirujące filmy i zdjęcia miasta, takiego, jak miałoby wyglądać w roku 2050. Wizja prezentuje Szczecin jako kombinację wysp, kanałów, marin, plaż i zatok, a to wszystko ma być okraszone nowoczesną architekturą.

Przygotowując nową markę przeprowadziliśmy sondaże społeczne – powiedział Piotr Krzystek. – Wynikało z nich, że Szczecin to miasto z dużym potencjałem, które na chwilę „przysnęło”. Naszym celem jest wydobycie potencjału Szczecina. Stąd propozycje odważnych działań, obliczonych na przyszłość.

Na stronie internetowej miasta możemy znaleźć informacje o najnowszych projektach w trakcie realizacji, oraz o tych planowanych. Na szczególną uwagę zasługuje znakomity projekt nowej filharmonii, zaprojektowanej przez Estudio Barozzi Veiga z Barcelony. Koszt inwestycji to 90 mln zł.

Następną inwestycją jest Galeria Kaskada, która ma powstać w środku miasta, na miejscu starego teatru. Nowa siedziba teatru ma zostać wybudowana na placu Żukowa. W planach są także nowe obiekty sportowe: hala widowiskowo-sportowa, której budowa potrwa 4 lata, oraz basen olimpijski z prawdziwego zdarzenia. Budowa ma potrwać do 2010 roku. Szacuje się, że w latach 2008-2013 miasto wyda ok. 4 miliardy złotych na inwestycje.
Pozostaje pytanie, czy to wszystko rzeczywiście będzie zrealizowane? Z odpowiedzią trzeba będzie poczekać na pierwsze rezultaty, kiedy to wspomniane fundusze zostaną już wykorzystane a budynki będziemy mogli zobaczyć na własne oczy. Do tego czasu warto uzbroić się w cierpliwość.
Źródło: szczecin.eu, gazeta.pl
Graffiti – bunt, sztuka, ekspresja
Kolorowe napisy, charakterystyczne, zawijane litery, krótkie komiksy, ludzkie i zwierzęce sylwetki, portrety znanych postaci – nie ma chyba miasta w Polsce, którego budynki, ściany czy ogrodzenia nie byłyby pokryte najróżniejszymi rodzajami graffiti. Nie ma też końca tocząca się od lat dyskusja, próbująca udzielić odpowiedzi na pytanie, czy malowanie miejskich ścian jest nowoczesną formą sztuki, czy też przejawem zwykłego wandalizmu. Punktów widzenia jest tyle, ile różnorodnych stylów posiadają coraz to nowi i utalentowani writerzy (osoby, które malują graffiti). Pewne jest tylko to, że kontrowersje wzbudzane przez malunki zapewniają graffiti stałe miejsce w świetle reflektorów.
Człowiek-pająk
Pomimo natychmiastowych skojarzeń z bohaterem marvelowskich komiksów, mowa tu będzie o prawdziwym mistrzu wspinaczki, Alainie Robercie, który słynie z wspinania się na najwyższe budynki świata. Pochodzący z Francji 47-mio latek na początku zeszłego miesiąca osiągnął szczyt trzeciego co do wysokości drapacza chmur na świecie, bliźniaczych wież Petronas Twin Towers w malezyjskim Kuala Lumpur. Wieże liczą 88 pięter i 452 metry wysokości. Dla Roberta była to trzecia próba wspięcia się na tę imponującą budowlę – wszystkie poprzednie udaremniała policja. Tym razem również został aresztowany, lecz nie przed osiągnięciem swojego upragnionego celu.
Nowy wizerunek Katowic – modernizacja dworca
Wielkimi krokami zbliża się koniec roku 2009, nieuchronnie przybliżając nas do momentu rozpoczęcia prac modernizacyjnych dworca w Katowicach. Dyskusja na temat gruntownej przebudowy obiektu trwała od kilku lat i stała się istną kością niezgody zarówno w środowisku architektonicznym, jak i wśród sympatyków wysłużonego budynku. Pomimo swego zaniedbanego wyglądu, brudu i nieprzyjemnego zapachu, jego zwolennicy podkreślają, że unikatowa konstrukcja dworca stanowi świadectwo komunistycznej architektury, którą, zamiast burzyć, należy pielęgnować. Continue reading
Ja mieszczanin!
Rodzi się nam nowa klasa mieszczańska. Z ostatnio publikowanych badań socjologicznych okazuje się ze wśród polaków zamieszkujących miasta obserwuje się cech które można nazwać mieszczańskimi. Wiele lat socjalizmu a wcześniej okupacja hitlerowska wyniszczyły tą warstwę społeczną, która jak się okazuje teraz na nowo odbudowuje swoją pozycję. Bardzo ważną cechą wśród wielu, które składają się na postawę mieszczanina jest patriotyzm lokalny. Jak dowodzą badani poczucie przywiązania do danej miejscowości jest często silniejsze niż do kraju w którym się mieszka lub z którego się wywodzi. Wytłumaczeń może być wiele dla takiej postawy ale wydaje się, że bardzo ważną rolę odgrywa tu namacalność miejsca w którym się mieszka w stosunku do jakby nie było abstrakcji jaką jest kraj, państwo. Continue reading
Czar dzielnic robotniczych
W ostatnich czasach na mapach turystycznych atrakcji pojawiają się nowe/starem miejsca, wiele z nich dotąd nie było kojarzonych specjalnie jako atrakcje turystyczne. Pierwsze jakie pewne każdemu przychodzi na myśl to Nowa Huta, zdecydowanie wybija się ona na czoło jako na nowo odkryta atrakcja turystyczna. Ta obecnie dzielnica Krakowa rozpoczęła pewien nurt w rozwoju turystyki jak można nazwać sięganie do miast czy dzielnic robotniczych z nie najdłuższą historią, ale mające w sobie jakiś nie odparty urok minionych czasów. Podobnie próbuje się prezentować takie miasta jak Tychy, Łódź czy dzielnicę Katowic – Nikiszowiec. Właśnie o tej dzielnicy chciał bym napisać kilka słów.
Historia jej sięga początków XX wieku i jest ściśle związana z kopalnią która tam wtedy powstawała. Ta położona na uboczu obecnie dzielnica Katowic powstała podobnie jak Nowa Huta jako osada stricte robotnicze. Wybudowana przez jeden z największych i najlepiej prosperujących koncernów przemysłowych działających na Górnym Śląsku – Towarzystwo Górnicze „Spadkobiercy Jerzego von Giesche” – Bergerksgesellschaft Georg von Giesche’s Erben. Continue reading