Wiadomości o wzroście Chin jako światowej potęgi płyną zewsząd i są coraz głośniejsze. Jednak wzrost gospodarczy ma swoje negatywne strony. Chiny od dawna były znane jako imperium rowerowe: ze względu na zagęszczenie ludności i jej niezamożność ludzie w miastach i na wsiach bardzo często wybierali rower jako środek komunikacji. Tymczasem opiewana przez Katie Melua obfitość zmierza ku końcowi: Chińczycy
przesiadają się do samochodów. Już cztery lata temu Pekin zawiesił rejestrację rowerów jako środka transportu, a już można obserwować efekty.
Jak każda zmiana w Chinach, ta także ma monstrualne konsekwencje: zanieczyszczenie miast rośnie w przerażającym tempie, nie mówiąc już o tym, że w mieście, gdzie nie starcza miejsc dla ludzi, trudno będzie o miejsca parkingowe. Rząd Państwa Środka musiał przedsięwziąć środki zaradcze i zacząć polecać kompromis motoryzacyjny: rowery elektryczne.