Młodości Ty nad poziomy wylatuj

Doskonale znany na Zachodzie teraz zdobywa serca Polaków. Pociągający, efektowny, niebezpieczny. Nie, nie jest to hiszpański kochanek, któremu nie mogą się oprzeć ani mężczyźni ani kobiety. O kim lubo czym zatem mowa? O jednym ze sportów ekstremalnych – dirt jumpingu.

Pewnego dnia rowerzyści stwierdzili, że spokojna jazda po plaskim terenie ich nudzi. Okazało się, że ziemie można usypać tak by móc się z niej wybić z prędkością przynajmniej 50km/h na wysokość trzeciego piętra, a wszystko to oczywiście z rowerem pod pachą, czy właściwie pod …

Rzecz jasna zwykły rower nie był w stanie sprostać takim akrobacjom. Potrzebny był taki, który posłuży silną ramą i doskonałymi amortyzatorami. Przedsiębiorcy nie próżnowali i już wkrótce rowerzyści mogli bezpieczniej wykonywać swe powietrzne ewolucje.

Trzeba przyznać bowiem, że ani słowo ewolucje ani akrobacje nie jest tutaj przesadzone. To czego młodzi dokonują na swym sprzęcie przeczy wszelkim prawom fizyki, a już na pewno prawu grawitacji. Candy Bar , Flipwhip, Indian Air oraz wszystkie inne triki przyprawiają postronnego widza o palpitacje serca. Zwłaszcza kiedy widzi jak sportowcy, wykonujący skomplikowane ruchy upadają. Dla nich jednak tak powstałe urazy to chleb powszedni, ryzyko wkalkulowane w pule zysków.

Niestety młodzi nie mają gdzie trenować. W Polsce brak jeszcze specjalnie przystosowanych tras. Dlatego często wykorzystują do swoich celów przestrzeń miejską: schody, parkowe ławki itd. Wzrastająca liczba imprez związanych z dirt jumpingiem być może stanie szansą na zainteresowanie tematem władz i w miastach powstaną miejsca gdzie dirt jumping będzie mógł być trenowany.

Dodaj komentarz