Poncyljusz protestuje!
Stołeczna „GW” opisuje dalszy ciąg walki kandydatów na europosłów z tamtejszym Zarządem Dróg Miejskich. Kandydat PiS w eurowyborach Paweł Poncyljusz, znany ostatnio z tego, że zalał stolicę tego pięknego kraju swoimi „bieda-billboardami” i skasowanymi przez warszawski ZDM „przyczepkami”, protestuje!
Poseł widzi w tych działaniach wykorzystywanie władz miasta do walki politycznej. Wystąpi o zwrót przyczepek, ale nie ma wątpliwości, że otrzyma je dopiero po wyborach. Wskazuje przy tym na tablice kandydatów PO, które swobodnie wiszą na latarniach na całym mieście.
Poseł Poncyljusz przytacza przy tym analizy prawne, wg których przewiezienie przyczepek na parking, gdzie normalnie trafiają nielegalnie zaparkowane samochody jest złamaniem prawa. Podkreśla przy tym, że z jednej strony jest to zabór mienia, a z drugiej kwestia materiałów wyborczych podlegających na czas kampanii wyborczej ochronie.
Adam Sobieraj z Zarządu Dróg Miejskich tłumaczy, że przyczepki zwrócą, ale kara się należy, bo ustawianie reklam w pasie drogi bez zgody to przestępstwo. Standardowa kara to w takim przypadku 5 tysięcy złotych. „Przyczepek” pozbyli się także Marek Jurek z Prawicy Rzeczypospolitej i Tadeusz Ross z Platformy Obywatelskiej. Wszyscy najpierw otrzymywali ostrzeżenia na piśmie.
Pozostaje niesmak, gdyż kary finansowe zostaną zapłacone z pieniędzy podatników.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.