Prager Strasse w Dreźnie
.. czyli miejsce, które burzy tezę, jakoby modernistyczna urbanistyka była kompletnie do bani.

Samo Prager Strasse, póki nie wzięli się za odbudowę zrównanego z ziemią przez alianckie bombowce drezdeńskiego starego miasta, pełniło rolę miejskiego centrum. Założenie urbanistyczne tego placu przypomina katowicką aleję Korfantego, a konkretnie odcinek między Rynkiem, a rondem. Podobnie jak w Katowicach, w Dreźnie mamy z jednej strony superjednostkę – wysoki i długi blok, oparty na betonowych filarach, jak Corbu przykazał. Świetna architektura, jeszcze lepsza modernizacja.
Wracając do Prager Strasse. Mamy już superjednostkę, mamy przeszklone pawilony z dachami porośniętymi trawą, mamy 3 prawie identyczne hotele (różnią się ceramicznymi mozaikami na elewacjach), mamy okrągłe kino i w końcu mamy Hotel Pullman, kiedyś znany jako Hotel Newa.

Hotel Pullman / fot. Tomasz Partyka (Flickr.com)
Przeglądając zasoby Flickra można znaleźć zdjęcia jak ten klocek kiedyś wyglądał. A wyglądał nędznie. Aluminium, szkło, fantastycznie odlany beton i wyczucie smaku. Tyle i aż tyle wystarczyło, by zmienić starego enerdowskiego kloca w ponadczasowy budynek.
Wszystkie pokoje hotelowe są odważnie przeszklone – na całej wysokości. Każda kondygnacja jest zaznaczona poziomom linią z czerwonego szkła (czerwień szkła i aluminium świetnie współgrają ze sobą, nie tylko w tym przypadku). I beton. Odlany za pomocą form, układający się w falisty wzór, z pionowym rozpruciem, w którym są ukryte świetliki doświetlające korytarze hotelowe. Od strony przyziemia jest też zachowana enerdowska mozaika – często spotykany element tamtejszych modernistycznych budynków.
Kawał ponadczasowej architektury.