Z tymi stronami współpracujemy: ,

Frank Gehry o eko-przyjaznych budynkach

Gehry skrytykował nagrodę przyznawaną przez organizację LEED (Leadership in Energy and Enviromental Degign), twierdząc, że jest to „wymyślona sprawa”.
Gehry został uhonorowany nagrodą Pritzkera w 1989 roku. Zaprojektował kilka legendarnych już budynków, jak np. muzeum Gugenheima w Hiszpanii. Opinii tak znanego architekta nie można puścić mimo uszu, a zwłaszcza gdy wypowiada się o tak delikatnej sprawie jak energooszczędność eko-przyjazność budynków.
Pod wpływem apeli ekologów i alarmów o kryzysie energetycznym budowanie energooszczędnych budynków stało się obsesją architektów i inwestorów. Jedni i drudzy przedstawiają swe wyliczenia, zgodnie z którymi taki energooszczędny budynek spłaci swój dług w ciągu kilkudziesięciu lat (czasem tylko 20). Faktem jest, że postawienie takiego budynku to inwestycja nie w kij dmuchał – energooszczędne technologie są drogie, a produkcja energooszczędnych materiałów też wymaga niemałej energii.
Gehry zarzucił organizacji LEED, że ich nagroda to polityczna sprawa. Oczywiście, że tak jest. Każdy społecznie delikatny temat jest narzędzie polityki, czemu ekologii miałoby to nie dotyczyć? Nic to nie ujmuje samej nagrodzie, o ile… o ile kryteria przyznawania są na prawdę fair i rozsądnie dodane. Nagradzanie za stojaki dla rowerów (jak twierdzi Gehry) nie jest zbyt rozsądne – jeśli takie rozwiązanie promuje LEED to krytyka Gehrego jest jak najbardziej słuszna.
Architekt potępia jednak całą ideę energoszczędnych budowli twierdzą, że nie są one w stanie spłacić długu energetycznego za swego życia. Cóż, tą kwestię pozostawiam do wyliczenia inżynierom.

Comments are closed.