Sama czołówka końcówki
W krakowskim plebiscycie Archi-Szopa najgorszymi budowlami 2009 roku okazały się gmach Opery oraz osiedle Zakrzówek. Art Hotel Niebieski nie znalazł się nawet w finale, a szkoda, bo posiada wszystkie cechy Makabryły…
W Sali Mehofferowskiej Domu Pod Globusem rozstrzygnięto dziewiąty finał plebiscytu Archi-Szopa na najgorszy obiekt architektoniczny roku. I po raz pierwszy w historii ten mało zaszczytny tytuł przypadł aż dwóm obiektom ex aequo. Na najwyższym stopniu podium znalazły się bowiem gmach Opery Krakowskiej oraz osiedle Zakrzówek.
Przepis na Archi-Szopę – Opera Krakowska
Ciasnota – na niewielkiej działce (59 arów) wciśniętej między starą zabudowę trudno było rozwinąć skrzydła. Powstał więc mały, ciasny, niefunkcjonalny budynek. Źle to wygląda z zewnątrz, źle jest w środku. Na wąskie korytarze na zapleczu technicznym skarżą się sami muzycy. Wąskie wyjścia z głównej sali amfiteatralnej powodują, że wielu widzów nie może zdążyć z powrotem na miejsce przed końcem przerwy.
Upór – budowa nowego gmachu wiązała się z adaptacją budynku dawnej ujeżdżalni koni. Ze względów technicznych okazało się to niemożliwe. Inwestor zdecydował więc zbudować ujeżdżalnię od podstaw. Efekt koszmarny: nowy budynek udający zabytek.
Brak parkingu – goście opery zmuszeni są do pozostawiania swoich samochodów na okolicznych ulicach lub niewielkich parkingach. Nikt nie pomyślał, aby pod budynkiem wybudować dla nich podziemny parking.
Koszty i czas – początkowo szacowano, że budowa nowej opery dla Krakowa pochłonie 15-20 mln zł. Już w 2002 roku, w dniu rozstrzygnięcia konkursu mówiono o 30 mln, natomiast po wyłonieniu wykonawcy już o 50 mln. Gmach miał stanąć w dwa lata. Trwało to jednak trzy razy dłużej. W tym czasie koszty jego budowy wzrosły do 110 mln.
Przepis na Archi-Szopę – osiedle Zakrzówek:
Ciasnota – gęsta zabudowa działki, z której inwestor starał się wydusić, ile tylko można, spowodowała, że mieszkańcy nowych bloków, po wyjściu na balkon mogą niemal podać sobie ręce. Budynki ustawiono tak blisko siebie, że przestrzeń między nimi wystarczyło zadaszyć, aby powstały klatki schodowe
Oszczędność – Niska jakość wykonania, którą próbowano zatuszować pstrokatymi elewacjami, wręcz uderza. Od patrzenia na te bloki bolą oczy.
Oba obiekty udało się spiąć klamrą arch. Mikołajowi Korneckiemu, przewodniczącemu Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa. – Kiedy architektom brakuje pomysłu, sięgają po kolory. W ten sposób chcą odwrócić uwagę od kiepskiej jakości architektury – powiedział.
Ten zarzut w równym stopniu odnieść można do obu zwycięskich obiektów – kolorowych bloczków i tęczowej opery.
źródło: kraków.gazeta.pl
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.