Sztuka miejska – by Banksy
Banksy, ten pseudonim zna każdy pasjonata sztuki ulicznej. Artysta, który udowodnił światu, że graffiti to nie tylko bazgroły na murach, które szpecą miejski wizerunek, i głoszą anty policyjne hasła. Arcydzieła zaczynał malować na ulicach Bristolu, teraz jego twórczość można podziwiać na całym świecie, np na murze granicznym dzielącym Palestynę i Izrael, i świetnie oddają antywojenny, antykapitalistyczny i pacyfistyczny przekaz.
Jego płótnem jest ulica, świetnie potrafi wykorzystać strukturę miasta, i często przerabia ją w żart. Do dziś nie wiadomo jakie jest prawdziwe imię artysty, według niektórych gazet to Stephen Lazarides, on sam twierdzi jednak, że jest jedynie autorem niektórych pomysłów, a sam zajmuję się fotografowaniem prac Banksy-ego.
Więc jeśli lubisz sztukę, i chcesz zobaczyć więcej jego prac, zapraszam do wejścia na stronę http://www.banksy.co.uk/
Graffiti mówimy nie!

Miasto Kraków wypowiada wojnę nielegalnemu graffiti. W ubiegłym roku rozpoczęto działania pod nazwą „Czyste miasto”.
Rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Kraków, wypowiedział słowa oburzenia, na ten temat, twierdząc iż umieszczanie napisów w miejscach nie przeznaczonych do tego typu działań to zwykły wandalizm i niszczenie mienia publicznego, co będzie surowo karane.
Continue reading
Miejskie graffiti
Współczesne graffiti – wyraz głupoty, wyraz buntu, wyraz artystycznych pasji. Zdania na ten temat są podzielone. Ludzkość już od prehistorycznych czasów zamieszczała na ścianach swoje malunki. Istnieje rozpowszechniana w grafficiarskim środowisku plotka, że pierwsze, zbliżone do współczesnego rozumienia, graffiti powstało 3500 lat temu – na egipskiej piramidzie wypisano heliografami „jestem pod wrażeniem piramidy faraona Dżesera”. Continue reading
Graffiti nie takie złe
Większość ludzi słysząc słowo „graffiti”, od razu kojarzy je z nielegalną formą twórczej ekspresji, nie zawsze w przyjemnej dla oka formie, gdzieś na osiedlowych blokach albo ścianach wiaduktów kolejowych. Są jednak jednostki, które łamią ów stereotyp i robią to w sposób niezwykły, niezaprzeczalnie wspaniały. Takich ludzi możemy śmiało nazwać artystami, ponieważ są najlepsi w swojej dziedzinie. Mam tu na myśli takie nazwiska jak Edgar Mueller, Julian Beever, czy Kurt Wenner. Wszyscy oni zajmują się specjalnym typem sztuki ulicznej – malowaniem trójwymiarowych graffiti. Co więcej – robią to w biały dzień i przyciągają swoimi dziełami całą masę przechodniów. Cała idea tych malowideł zasadza się na tym, aby powstałym na chodniku dwuwymiarowym obrazem wywołać u widzów złudzenie oglądanie obrazu w pełnym trójwymiarze. Aby efekt był realistyczny, trzeba oglądać graffiti pod pewnym kątem, z określonego punktu widzenia. Należy dodać, że nierzadko zajmują one nawet kilkadziesiąt metrów kwadratowych, tak jak słynny The Riverstreet River Edgara Muellera, który rozciąga się na powierzchni ok. 330 metrów kwadratowych.

Manfred Stader - Johnnie Walker (źródło: weburbanist.com)
Graffiti – bunt, sztuka, ekspresja
Kolorowe napisy, charakterystyczne, zawijane litery, krótkie komiksy, ludzkie i zwierzęce sylwetki, portrety znanych postaci – nie ma chyba miasta w Polsce, którego budynki, ściany czy ogrodzenia nie byłyby pokryte najróżniejszymi rodzajami graffiti. Nie ma też końca tocząca się od lat dyskusja, próbująca udzielić odpowiedzi na pytanie, czy malowanie miejskich ścian jest nowoczesną formą sztuki, czy też przejawem zwykłego wandalizmu. Punktów widzenia jest tyle, ile różnorodnych stylów posiadają coraz to nowi i utalentowani writerzy (osoby, które malują graffiti). Pewne jest tylko to, że kontrowersje wzbudzane przez malunki zapewniają graffiti stałe miejsce w świetle reflektorów.